- Soseneczko~ Słuchasz mnie? - Blondyn irytował mnie, gdy próbowałem czytać książkę.
- Na stare gacie wujka Stanka! Czego znowu chcesz, Bill?! - Nie wytrzymałem.
- Sprawdzałem czy żyjesz - odparł demon z głupim uśmiechem. Po chwili wybiegł z pokoju, a w ślad za nim powędrowała poduszka, która uderzyła w drzwi i upadła na podłogę.
- Głupi trójkąt - prychnąłem i na powrót zaczytałem się w książce.
~Bill Cipher
Umknąłem przed poduszką i udałem się do kuchni. Moja Soseneczka dostanie ode mnie pyszne spaghetti. I wcale tego nie wyczaruję. Nie! Zrobię to jak zwykły człowiek wkładając w tę czynność całe serce, a Sosenka będzie mógł zjeść pyszne spaghetti...
Wziąłem się za przygotowania. Ależ to niesamowicie nudne. Korciło mnie, żeby użyć magii, ale nie mogłem tego zrobić. Z nudów zacząłem nucić...
- Spaghetti, spaghetti! Pyszne spagetti! Sosence zrobię...!
- Bill? Co ci odwala? - Usłyszałem i spojrzałem na Sosenkę.
- Spaghetti - Wyszczerzyłem się do chłopaka, którego twarz wyrażała jeden wielki mindfuck. Nie zwracając już na to uwagi wróciłem do pracy.
Time skip:
Wreszcie udało mi się wszystko przygotować. Pstryknąłem palcami sprawiając, że Sosenka stał przy stole. Usiadłem na krześle, posadziłem go sobie na kolanach i nabrałem trochę spaghetti na widelec.
- Soseneczko, zrób "Aaaa..." - powiedziałem. Spojrzał na mnie z mordem w oczach, ale posłusznie otworzył usta, w których po chwili wylądował makaron z sosem. - Grzeczny chłopiec...
~Dipper Pines
Nie powiem... Było całkiem miło. Latający nachos się postarał. Karmił mnie aż spaghetti zniknęło z talerza. Dobrze, że przez cały ten czas nikt nas nie zobaczył...
- Sosenko, jesteś brudny - Zaśmiał się obiekt moich myśli.
- Gdzie? - spytałem, a Bill się do mnie zbliżył.
- Tu - odparł z dziwnym uśmieszkiem i pocałował mnie zlizując przy okazji sos z moich warg. Z moich ust wydobył się jęk zaskoczenia, a ten cholernik pogłębił pocałunek. I tak mój dobry humor prysł. Odepchnąłem Billa, zerwałem się na równe nogi i wybiegłem z kuchni. W drzwiach wyjściowych wpadłem na swoje siostry, które najwyraźniej świetnie się bawiły w swoim towarzystwie.
- Dippy? Wszystko ok? - zapytała Meggy z troską.
- Tak. Muszę... Muszę się przejść - odparłem i ruszyłem przed siebie.
~Bill Cipher
Zawaliłem i to na całej linii. Zdałem sobie z tego sprawę, kiedy Gwiazdeczka i Czarodziejka spytały co ugryzło Sosenkę. Ruszyłem do lasu by go poszukać.
- Sosenko?! Sosenko! Sosenko, gdzie jesteś?! - wołałem rozglądając się po lesie.
- Bill, pomocy! - Usłyszałem i pobiegłem w tamtą stronę. Na polance znajdowali się Sosenka, Męskotur i Multimisiek. Wszyscy uciekali przed rozwścieczonymi krasnalami. Nie powiem... Rozbawiło mnie to. Ale Sosenka! Pstryknąłem palcami, a uradowany szatyn wpadł mi w ramiona.
- Sosenko? - Pogłaskałem go po głowie.
- Dziękuję, Bill - wyszeptał i złożył na moich ustach pocałunek. Po chwili chciał się odsunąć, ale przyciągnąłem go bliżej siebie.
~Will Cipher
Stałem za drzewem, z uśmiechem przyglądając się Billowi i Dipperowi Pines'owi, którzy trwali w pocałunku. Cieszyłem się, że mój bliźniak znalazł szczęście. Zasługiwał na miłość.
- Ty też na nią zasługujesz, Błękitku - mruknął panicz obejmując mnie w pasie i składając pocałunek na moim karku.
- Dipper... - jęknąłem cicho, a on pstryknął palcami.
- Wracajmy do domu, Błękitku - powiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz